Chcesz otrzymywać najnowsze wiadomości
Wydarzenia
Nie stać nas na system OFE

Fundusze nie dają wysokiego prawdopodobieństwa znaczącego podniesienia emerytur - uważa Jakub Borowski w rozmowie z Mateuszem Pawlakiem w "Rzeczpospolitej". - Jeżeli mamy sięgać do OFE, to trzeba sobie odpowiedzieć na zasadnicze pytanie: czy stworzony w Polsce system kapitałowy, przy jego obecnych parametrach, daje premię w postaci znacząco wyższej emerytury?

Pana zdaniem drugi filar nie daje takiej premii?

Nie ma gwarancji, że w długim okresie rynek akcji będzie rosnąć szybciej niż PKB lub fundusz płac, stanowiące podstawę waloryzacji zapisów na kontach w ZUS. Potwierdzają to obliczenia obrazujące długoterminowy wzrost indeksów uwzględniających wzrost cen akcji i wypłaty dywidend (total return index) w grupie kilkudziesięciu krajów obejmujących rynki rozwinięte i rynki wschodzące. Nawet jeśli premia ta wystąpi w Polsce, będzie ona redukowana przez skądinąd pożądaną zasadę suwaka oraz niski udział składki do OFE w całej składce emerytalnej (OFE będą kształtować zaledwie 

ok. jednej siódmej przyszłej emerytury). Dlatego w mojej ocenie OFE nie dają wysokiego prawdopodobieństwa znaczącego podniesienia emerytur. W konsekwencji oszczędności w finansach publicznych wygenerowane dzięki zmianom w OFE są atrakcyjną alternatywą wobec podwyżki podatków lub cięć w inwestycjach publicznych. Jeśli nie stać nas na OFE, to parametry tego systemu można i trzeba zmodyfikować.
...
Skoro nie stać nas na drugi filar, to czemu rząd go nie zlikwiduje od razu, tylko krok po kroku doprowadza do stopniowego demontażu?
Chodzi o to, żeby przy okazji tych zmian nie doprowadzić do gwałtownego odpływu kapitału z rynku akcji, co przyczyniłoby się do wzrostu zmienności kursu złotego i miałoby niekorzystny wpływ na wzrost gospodarczy. Poza tym likwidacja filara kapitałowego, na przykład poprzez wdrożenie wariantu węgierskiego, w którym wybór OFE byłby tożsamy z rezygnacją z części emerytury wypłacanej z ZUS, byłaby sprzeczna z zasadą dobrowolności. Teza o demontażu jest moim zdaniem nieuzasadniona. W aktywach OFE pozostaną akcje tych osób, które przejdą do ZUS. Ponadto dziś trudno przewidzieć, jaki będzie ostateczny rozmiar filara kapitałowego po wprowadzeniu zmian zaproponowanych przez rząd...
...
Jednak połowa kwoty odłożonej przez ubezpieczonego znika.
W długim okresie rentowność obligacji będzie zbliżona do dynamiki PKB lub funduszu płac, stanowiących podstawę waloryzacji kont emerytalnych w ZUS. Umorzenie obligacji powinno być zatem neutralne dla przyszłych emerytów. Doświadczenia z pierwszej fazy globalnego kryzysu wskazują również, że w warunkach silnych wahań awersji do ryzyka korelacja cen obligacji i akcji w krajach należących do tzw. rynków wschodzących może być dodatnia. Innymi słowy, wahania cen obligacji nie muszą kompensować wolniejszego tempa wzrostu PKB, co było jednym z głównych założeń reformy z 1999 r. ("bezpieczeństwo dzięki różnorodności"). Ponadto, choć przesunięcie składki z OFE do ZUS sugeruje zwiększenie ryzyka politycznego przy jednoczesnym zmniejszeniu ryzyka rynkowego dla przyszłego emeryta, polityczne ryzyko manipulowania przy zapisach na kontach emerytalnych w ZUS oceniam jako niskie.


Jakub Borowski – główny ekonomista Credit Agricole Bank Polska, wykładowca SGH i członek Rady Gospodarczej przy Premierze. Pracował m.in. w Narodowym Banku Polskim.

Czytaj całość: "Rzeczpospolita" 25.10.2013, str. B16 - Nie stać nas na system OFE


dodano: 2013-10-25 10:01:47