Chcesz otrzymywać najnowsze wiadomości
Wydarzenia
Nasz człowiek od kart

Z WIESŁAWEM FEDEROWICZEM, dyrektorem przedstawicielstwa Europay International w Polsce
rozmawia Jerzy Byra

O tym, że w Polsce istnieje, bardzo rozpowszechniony na świecie, tzw. plastikowy pieniądz powszechnie wiadomo. O tym, że rynek kart płatniczych należy do najszybciej rozwijających się segmentów usług bankowo-finansowych już mniej, natomiast o tym, że ten rynek kreują banki i potężne organizacje płatnicze  zdecydowanie mniej.

    Jedną z dwóch największych tego typu organizacji na świecie jest Europay International z siedzibą w Belgii. Z oferowanych przez nią produktów i usług płatniczych korzysta ponad 9 tys. banków członkowskich i 283 mln posiadaczy wydanych w Europie kart Eurocard/MasterCard, Maestro i Cirrurs. Mogą oni korzystać z ponad 300 tys. bankomatów  w 43 krajach europejskich. Według danych na 30 czerwca br. liczba transakcji przy użyciu kart Europay osiągnęła 12 miliardów, a ich łączna wartość przekroczyła 1 bilion euro. Ponadto, biorąc pod uwagę strategiczne partnerstwo z MasterCard International, produkty Europay akceptowane są przez ponad 600 tys. bankomatów i około 21 mln punktów usługowo-handlowych na całym świecie. A zapowiedziana wkrótce fuzja z amerykańskim MasterCardem sprawi, że będzie to największa organizacja płatnicza na świecie, wyprzedzi dotychczasowego lidera Visę International.
    Działalność Europay w Polsce jest również dynamiczna. Banki członkowskie wydały dotychczas prawie  5,9 mln kart i wszystko wskazuje na to, że do końca roku ta liczba przekroczy 6 mln. Już dziś daje to Polsce 7. miejsce w Europie, przed Francją. I może nie byłoby w ekspansji Europay International na polskim rynku nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że należy ona do grona tych zagranicznych firm w Polsce, w których kierowanie  powierzono Polakowi. W tym przypadku Wiesławowi Federowiczowi.
    I to głównie dlatego chcemy Państwu przybliżyć ten awans Polaka w firmie o międzynarodowej strukturze. Przy okazji, przez pryzmat jego osoby, przybliżymy choć trochę istotę działalności organizacji płatniczej Europay oraz jej produkty i usługi.



Jerzy Byra
Panie Dyrektorze, zarządza Pan w Polsce przedstawicielstwem największej w Europie i niebawem na świecie organizacji płatniczej. Czy w 1970 r., kończąc na SGPiS (obecnie SGH) finanse i statystykę, dopuszczał Pan w myślach taką karierę.

Wiesław Federowicz
SGPiS był i jest nadal (SGH) uczelnią, której zadaniem było przygotowywanie kadr dla gospodarki, w tym dla handlu zagranicznego. Chociaż o innym przygotowaniu kierunkowym, to jednak, otrzymując pierwszą pracę w MSZ, zdawałem sobie sprawę, że będę w obszarze współpracy z zagranicą. Kwestia kariery – każdy o niej myśli. Mój pierwszy dyrektor, pan Zbigniew Dembowski, kreśląc perspektywę dalszego rozwoju zawodowego, powiedział: „Pamiętaj, że każdy nosi w plecaku buławę marszałkowską”. Choć nie dosłownie, jego powiedzenie w moim przypadku chyba się sprawdziło.

Ale w jej zrobieniu nieźle dawał Pan sobie radę. W 1970 r., jako jeden z nielicznych absolwentów wyższych uczelni, odmłodził Pan resort spraw  zagranicznych i przepracował w kraju i za granicą kilkanaście lat. Miał Pan wówczas okazję, jako specjalista od finansów, zetknąć się stosunkowo wcześnie z nowymi usługami bankowo-finansowymi na świecie. Nomen omen, jak choćby z takimi jak karty płatnicze. Czy może to zadecydowało o zainteresowaniu się nimi bliżej i dlatego porzucił Pan administrację na rzecz bankowości?
    W ówczesnych latach karty płatnicze nie były jeszcze w powszechnym użyciu, nawet za granicą. Była to sytuacja podobna do tej w Polsce na początku lat 90. Trudno zatem mówić, aby mnie zainspirowały do obecnej pracy, ukierunkowały moje zawodowe zainteresowania.
    Moja obecna praca w Europay nie wynikała z żadnego długookresowego planu. Szczerze mówiąc, nie wiedziałem nawet o istnieniu takiej organizacji. Przejście do bankowości wynikało z potrzeby sprawdzenia się jako finansista, bezpośrednio w instytucji finansowej. Tym bardziej, że sprzyjała temu nowa rzeczywistość społeczno-gospodarcza.

I nowo powstały Bank Inicjatyw Gospodarczych. Czy gdy podjął Pan w nim pracę, jednym z tych pomysłów do zrealizowania było wydanie w 1991 r. pierwszej w Polsce karty płatniczej?
    To nie ja byłem pomysłodawcą ani nawet współrealizatorem – a jedynie świadkiem tego wydarzenia. Byłem wówczas dyrektorem departamentu rachunków dla podmiotów gospodarczych. Karty wydawane były głównie najbardziej wiarygodnym klientom banków i to bynajmniej nie na masową skalę.
    Był to bowiem taki instrument, który umożliwiał uatrakcyjnienie rachunku bankowego proponowanego klientom, oferował wygodną formę płatności – głównie w podróżach za granicę. Spełniał również ważną funkcję lojalnościową w relacjach klient/firma – bank.  
    We wszystkich dalszych etapach mojej pracy w sektorze bankowym, w mniejszym lub większym stopniu, miałem okazję zajmować się obszarem detalicznym, dla którego karty płatnicze stawały się dopiero jednym z istotnych produktów towarzyszących rachunkowi bankowemu. Tak naprawdę bowiem ich popularność na masową skalę rozpoczęła się dopiero od roku 1996.

Dla biograficznego porządku powiedzmy jeszcze, że po sześcioletnich doświadczeniach w bankowości wrócił Pan do administracji. Tym razem do Ministerstwa Finansów. I to stąd, po jej zakończeniu, wystartował Pan w konkursie na dyrektora przedstawicielstwa Europay w Polsce. Co skłoniło Pana do takiej decyzji?
    W Ministerstwie Finansów byłem dyrektorem departamentu systemu bankowego i instytucji finansowych. Zajmowałem się prywatyzacją banków i z racji tych obowiązków współpracowałem z bankami. Miałem okazję poznać strategie ich rozwoju w warunkach zmieniającego się rynku, a szczególnie wizje i plany wobec polskiego sektora bankowego ze strony coraz szerzej wkraczających inwestorów – banków zagranicznych. Najpełniej jednak, funkcje kart płatniczych w strategii bankowości detalicznej poznałem pracując przez trzy lata w radzie nadzorczej Banku Pekao.
    A poza tym, był to już rok 1998 i za mną ponad 50 lat życia. Ciekaw więc byłem, czy osoba w takim wieku, jak ja i z moimi doświadczeniami, może stanowić atut w organizacji międzynarodowej, działającej w sferze bankowości i biznesu. Stąd wzięła się decyzja o udziale we wspomnianym konkursie. Po kilku miesiącach, w styczniu 1999 roku, dostałem wiadomość, że wygrałem rywalizację. Nie ukrywam, że do podjęcia tego wyzwania zainspirowali mnie moi przyjaciele.

Trudno sobie wyobrazić lepszą kandydaturę. A z tą obawą o niechęć do Pana ze względu na wiek, to już Pan przesadza. Śmiem twierdzić, że to właśnie Pańskie długoletnie doświadczenie w dyplomacji, bankowości i finansach zadecydowało o zaangażowaniu Pana na szefa przedstawicielstwa.
    Mimo wszystko, zgodzi się Pan ze mną, że podejmując nowe wyzwania każdy powinien brać pod uwagę zarówno swoje ograniczenia, jak i możliwości. W planowaniu każdego rozwoju zawodowego jest to niezwykle ważne.

Moim zdaniem, nie bez znaczenia było również i to, że skoro ponad 50-letni mężczyzna, z takim doświadczeniem, decyduje się na zmianę pracy i nowe zawodowe wyzwanie, to znaczy, że jest odważny, dynamiczny i pewny swego, a więc można pokładać w nim nadzieje na sprawny i efektywny rozwój również i tego biznesu.
    Takie  korzystne rozstrzygnięcie było dla mnie satysfakcjonujące zawodowo. Było silną motywacją do dalszego pogłębienia wiedzy o nowe obszary, a szczególnie tej, która wymagana jest do identyfikowania celów biznesowych i ich skutecznej realizacji.
 
Wyjaśnijmy zatem, już teraz na przykładzie Pańskiej nowej firmy, co to takiego organizacja płatnicza? Bo to, że istnieją różne rodzaje kart płatniczych emitowanych przez banki członkowskie, to wiadomo.
    Misją Europay International jest wypełnianie roli najlepszego partnera dla ponad 9000 banków członkowskich w osiąganiu przez nie najwyższej efektywności w rozwijaniu nowoczesnych instrumentów płatniczych. Europay postrzega swoją rolę jako kreatora nowoczesnych rozwiązań dla systemu płatniczego oraz doradcy w ich zindywidualizowanym wdrażaniu przez każdy z banków członkowskich.            
    W okresie gwałtownego rozwoju nowych technologii wkraczających do międzynarodowego systemu płatniczego i wyzwań, przed którymi stoją jego uczestnicy, dostarczamy bankom członkowskim najnowsze rozwiązania w dziedzinie handlu elektronicznego, technologii mikroprocesorowych, bezpieczeństwa transakcji, zarządzania ryzykiem i wprowadzaniu euro. No i oczywiście, wszystko co robimy ma być komplementarne do strategii banku.
    Realizując tę misję w okresie 7 lat obecności na polskim rynku, Europay ugruntował swoją pozycję wiodącej europejskiej organizacji płatniczej. Świadczy o tym zarówno bardzo wysoka rynkowa rozpoznawalność oferowanych produktów – Maestro, Eurocard/Mas-terCard i Cirrus, jak i liczba tych kart płatniczych wydanych w Polsce.

Wymaga to od waszych produktów, ale i od partnerów, wysokiego poziomu technologii teleinformatycznych.
    Nie ulega żadnej wątpliwości, że nowe wyzwania o których wcześniej wspomniałem wymagają wdrożenia nowych technologii u wszystkich uczestników rynku, zbudowania odpowiedniej infrastruktury. Nie wszystkie banki taką posiadają. Obserwujemy jednak olbrzymie wysiłki i nakłady inwestycyjne na jej wdrożenie. Ale aby były one jak najbardziej efektywne w skali wszystkich banków członkowskich, Europay i Master-Card w oparciu o swój potencjał przygotowują nowe rozwiązania, nowe aplikacje, nowe jednolite standardy i oferują je bankom. Na etapie wdrożeń oferujemy również daleko idącą pomoc. Taka strategia i praktyka gwarantuje, że wszyscy razem sprostamy nowym wyzwaniom mogącym znacznie przyspieszyć proces wprowadzania nowych rozwiązań płatniczych.

Współpracujecie w Polsce z 21 bankami członkowskimi. To niespełna 1/3 wszystkich działających, nie licząc ogromnej liczby spółdzielczych. Jak zamierzacie pozyskać do współpracy pozostałe?   
    Jak wspomniałem, Europay rozwija swoją działalność w Polsce zaledwie od 7 lat. Jako przedstawicielstwo, dopiero od niedawna zwiększyliśmy zatrudnienie do 4 osób. Jesteśmy zainteresowani pozyskiwaniem do współpracy jak największej liczby nowych banków członkowskich. Służy temu coraz powszechniejsza na rynku znajomość marki oferowanych kart płatniczych – Maestro, Eurocard/MasterCard i Cirrus oraz nowoczesność rozwiązań technologicznych.
    Naszej ofercie towarzyszy szeroki wachlarz możliwych działań, dostosowanych do indywidualnych możliwości i strategii każdego z banków – konsulting w zakresie segmentacji bazy klientów, wyboru produktu, opracowanie planów marketingu i dobór technologii. To również zróżnicowane warunki członkostwa – licencja pełna i na warunkach sponsorowania przez inny bank członkowski. A zatem, to również zróżnicowane koszty.
    Bardziej aktywnemu pozyskiwaniu nowych banków służyć będzie również, wspomniana przez pana na wstępie, fuzja Europay International z MasterCard International.

Na przykład?
    Dotyczy to zarówno potencjału oferowanych usług, jak i wymiernych korzyści dla banku członkowskiego. Już obecnie zaplecze technologiczne MasterCard umożliwia bankom świadczenie niektórych usług bez uprzedniej budowy własnych kosztownych rozwiązań, jak chociażby w przypadku oferowanego portfela wirtualnego (dla klientów banków, którzy zainteresowani są bezpiecznymi transakcjami w Internecie).
    Kolejny aspekt, wynikający z fuzji, to pełniejsze zintegrowanie swoich celów i korzyści biznesowych z celami nowej spółki – banki członkowskie staną się jej akcjonariuszami.
 
 Ale skąd pewność, że to wasze koordynowanie i inspirowanie nowych produktów płatniczych będzie potrzebne bankom i klientom?
    To wynika z naszych badań rynków, na których działamy, identyfikacji wyzwań, przed którymi stoją banki i system płatniczy, porównywania i analizy zachowań klientów i banków, które wystąpiły lub mają miejsce na rynkach rozwijających się. To wreszcie wynik stałej i ścisłej współpracy z bankami członkowskimi oraz innymi organizacjami działającymi na rynku finansowym.

Jak to wygląda w praktyce?
    Najogólniej mówiąc, ta nowa płaszczyzna współpracy, którą już od tego roku oferujemy bankom członkowskim – to wspomniane wcześniej usługi konsultingowe, świadczone przez ekspertów MasterCardu i Europay – bankowców i innych specjalistów, mających doświadczenia w określonych rejonach świata, rynkach i poszczególnych krajach. 
    To coś więcej niż tylko dostarczenie dla banków nowego produktu, to również propozycja wartości dodanej, czyli wiedzy, jak ten produkt sprzedać i wdrożyć do praktyki, aby przyniósł oczekiwany efekt dla banku i jego klientów.
    Dotyczy to wielu aspektów – od szerokiej oferty szkoleń dla pracowników banków za pośrednictwem Europay Academy do konkretnego wspierania indywidualnych banków członkowskich w zakresie działań wydawniczych, marketingowych i wdrażania nowych technologii. 

Tym bardziej, by zagwarantować bezpieczeństwo dokonywanym na tak ogromną skalę transakcjom przy pomocy kart płatniczych. Szacuje się, że oszustw z kartami Eurocard/MasterCard, tylko w ubiegłym roku, dokonano w Europie na kwotę 148 mln USD. Co robicie, by ograniczyć oszustwa związane z kartami?
    Oszustwa i nadużycia w transakcjach przy użyciu kart płatniczych są podstawowym problemem, którego ograniczenie leży w interesie wszystkich uczestników rynku finansowego – organizacji płatniczych, banków, posiadaczy kart oraz organów ścigania. Ich źródła i przyczyny są zróżnicowane, tak jak i koncentracja występowania. Wbrew pozorom, to nie Polska i kraje naszego regionu – aczkolwiek i tutaj problem narasta i nie można go lekceważyć – są głównymi „poszkodowanymi”. Największa wartość oszustw i nadużyć ma miejsce w Europie Zachodniej, a tam – w Wielkiej Brytanii (prawie 50 proc.). W Polsce, 50 proc. strat z tytułu oszustw, spowodowane jest kradzieżą lub zgubieniem kart, ujawnieniem osobistego numeru identyfikacyjnego (najczęściej dołączonego lekkomyślnie do karty przez jej posiadacza). W tym zakresie prowadzona jest przez Europay oraz banki szeroka kampania edukacyjna.
    Niezależnie od ustalania ścisłych procedur, regulaminów i powszechnie obowiązujących standardów, oferowane jest wiele, instrumentów i narzędzi, które zastosowane w systemie informatycznym banku, zapewniają większe bezpieczeństwo transakcji i szybkie wykrywanie oszustw. To również, a może przede wszystkim, nowe rozwiązania technologiczne, które czynią proceder coraz trudniejszym i nieopłacalnym dla świata przestępczego. Należy w tym miejscu podkreślić rozwiązanie wdrożone przez Europay dla kart Maestro – akceptacja transakcji płatniczej w punkcie handlowo-usługowym przy użyciu kodu PIN (osobisty numer identyfikacji posiadacza karty) – tego samego, który używany jest podczas transakcji w bankomacie.
    Natomiast rozwiązaniem przyszłości są karty mikroprocesorowe (chipowe). Technologia mikroprocesorowa wykorzystuje zaawansowane techniki identyfikacji oryginalnych kart i użytkowników oraz eliminuje konieczność korzystania z paska magnetycznego. Będą one również umożliwiały zastosowanie wielu dodatkowych funkcji, jak identyfikację posiadacza, dane dotyczące rachunku bankowego, czy realizację programów lojalnościowych

Skoro karty chipowe są tak bezpieczne, dlaczego nie są powszechne w Polsce?
    Jedną z przyczyn jest negatywny wynik rachunku ekonomicznego, tj. porównanie rachunku kosztów wdrożenia w relacji do wielkości zidentyfikowanych w danym banku strat z tytułu oszustw.
    Na rynku światowym funkcjonuje już ponad 100 mln takich kart. Europay wprowadził obligatoryjny standard, że wszystkie karty debetowe z logo Maestro muszą do stycznia 2005 r. posiadać chip.

Poza bezpiecznymi kartami chipowymi, na których powszechność musimy jeszcze w Polsce trochę poczekać, ma Pan inne, z których wprowadzenia jest Pan szczególnie zadowolony?
    Wszystkie spełniają określoną rolę i wszystkie są dla nas ważne. Dbamy tylko o to, by były coraz bardziej dostosowywane do segmentów i profilu klientów banku. Mogę z satysfakcją wskazać na oferowaną od zeszłego roku – i pierwszą na polskim rynku – kartę virtualną, umożliwiającą przeprowadzanie bezpiecznych transakcji w Internecie oraz  kartę Maestro, wydawaną przez wiele banków dla małych i średnich przedsiębiorstw. Mając na uwadze, że jest ich w kraju ok. 2,5 mln, nie tylko widzimy dalszą możliwość ekspansji tych kart płatniczych, ale mamy również poczucie, że pozwalamy przedsiębiorcom na dostęp do nowoczesnego i bezpiecznego instrumentu płatniczego, jakim jest karta Maestro.
   
To, o czym tu mówimy, to zaledwie skrawek działań i możliwości Europay International, a niebawem MasterCard Incorporated, bo taką nazwę przyjmie organizacja po połączeniu. Jej wyróżnikiem będzie, że banki członkowskie staną się akcjonariuszami spółki. Nastąpi między nimi nie tylko większe sprzężenie biznesowe, ale również znacznie poszerzą się możliwości działania. Dla Pana również. W związku z tym pytanie. Zostanie Panu choć trochę czasu dla siebie?
    Już dzisiaj odczuwam, że pracy poświęcam za dużo, jeśli chodzi o standardy uznane za racjonalne. Obiecuję sobie jednak większą dyscyplinę czasową. Na szczęście mieszkam poza Warszawą, więc jest okazja na relaksową przejażdżkę rowerem, no i prace w ogrodzie.

Co na to żona, dzieci?
    Żona często mówi, że mój brak czasu na pływanie, które sprawia mi ogromną przyjemność, to żadne tłumaczenie, bo w tej chwili baseny są czynne do 22. A dwóch synów już nic nie mówi, bo żyją i pracują za granicą. Jeden po handlu zagranicznym w Huston, drugi po turystyce w Brukseli. Wprawdzie tego ostatniego mam okazję częściej widywać, z racji służbowych wyjazdów do Waterloo, niedaleko Brukseli (tam mieści się centrala Europay), ale wtedy skupiam się na wnuczkach i jest bardzo przyjemnie, daje mi to dużo satysfakcji.

(grudzień 2001)

dodano: 2012-01-05 16:02:00