Chcesz otrzymywać najnowsze wiadomości
Wydarzenia
Metoda na spory gospodarcze

Z dr BEATĄ GESSEL-KALINOWSKĄ vel KALISZ, prezesem Sądu Arbitrażowego Lewiatan,
wspólnikiem zarządzającym kancelarii GESSEL rozmawia Jerzy Byra

Zalety postępowania arbitrażowego to poza niższymi kosztami i krótkim czasem trwania arbitrażu – fachowość arbitrów, wykonalność wyroków tak jak w wypadku sądów powszechnych, poufność postępowania. Dla przedsiębiorców oznacza to lepszy dostęp do wymiaru sprawiedliwości oraz obniżenie kosztów działalności gospodarczej.
    Mając to wszystko na uwadze, w rozmowie z mecenas Beatą Gessel-Kalinowską vel Kalisz  przybliżymy działalność arbitrażu na przykładzie Sądu Arbitrażowego przy PKPP Lewiatan, którego nasza rozmówczyni jest prezesem.

Jerzy Byra
Pani mecenas, zacznijmy od bardzo aktualnego tematu. Jest Pani arbitrem – nie boli Panią, że nasi piłkarze odpadli z turnieju Euro?

Beata Gessel-Kalinowska vel Kalisz
Wprawdzie jestem arbitrem, ale jak pan wie, w innej grze. A co do porażki naszych piłkarzy na boisku – oczywiście mogło być lepiej, ale taki jest sport. Jak mawiał trener Kazimierz Górski: „– Piłka jest okrągła a bramki są dwie”. Niestety, do naszej wpadło więcej. Nam, jako kibicom poszło za to fantastycznie i to jest nasze wielkie zwycięstwo.

Na boisku są dwie bramki, dwie drużyny oraz nie zawsze czysta gra. W takim wypadku faule szybko rozstrzyga arbiter. W biznesie też występują faule, z tym, że powstałe w ich wyniku spory rozwiązują sądy. Większość rozstrzygana jest przez sądy powszechne. Dlaczego sądy arbitrażowe, których atutem jest przede wszystkim szybkość, tak wolno przebijają się do świadomości przedsiębiorców?
    Instytucja Sądu Arbitrażowego jest szeroko wykorzystywana przez przedsiębiorców w rozwiniętych gospodarkach. Z badań przeprowadzonych przez Uniwersytet w Oxfordzie wynika, że 63 proc. respondetów korzysta z arbitrażu w rozstrzyganiu swoich sporów (respondentami były duże firmy międzynarodowe). A na pytanie dlaczego korzystają z arbitrażu wskazali na poufność i szybkość rozstrzygania sporów.
    Dla porównania, w Polsce, co wynika z naszych szacunków, dużo poniżej 3 proc. wszystkich spraw gospodarczych rozstrzyganych jest w tym trybie. Powodem nikłego zainteresowania arbitrażem była i jest jeszcze nie w pełni uświadomiona zaleta tego sposobu rozwiązywania sporów przez środowisko prawnicze i biznesowe.

W Sądzie Arbitrażowym przy PKPP Lewiatan, którego jest Pani prezesem, staracie się, jak najszerzej propagować ten sposób rozstrzygania sporów między przedsiębiorstwami.  Jakie są tego rezultaty?
    Zainteresowanie arbitrażem jest duże i wierzę, że wyniki też przyjdą. Na wymierne rezultaty należy jednak poczekać, jak pokazują doświadczenia międzynarodowych instytucji arbitrażowych, efekty jakichkolwiek działań są z reguły widoczne po co najmniej 5 latach.  Chodzi bowiem o to, by przedsiębiorcy przekonali się do rozpatrywania sporów w tym trybie, a następnie wprowadzili odpowiednie klauzule do zawieranych umów. I wreszcie, na tej podstawie musi wyniknąć spór. Myślę więc, że czas pierwszych podsumowań przypadnie za 2 lata, na koniec mojej kadencji.

Skoro arbitraż, to jeszcze novum w rozwiązywaniu sporów, proszę powiedzieć, jak doszło do jego wprowadzenia w życie.
    Pozwoli pan, że będę mówić o arbitrażu w kontekście Lewiatana, ponieważ różne instytucje mają swoje regulaminy arbitrażowe, które w różny sposób regulują kwestie z nim związane.
    Przygotowaliśmy regulamin, który wszedł w życie w marcu br. Wzorowaliśmy się na rozwiązaniach różnych instytucji międzynarodowych (w Europie i na świecie), czerpiąc z ich długoletniej tradycji. Uwzględniliśmy w nim wszystkie najnowsze trendy w arbitrażu.

Skupmy się zatem na jego głównych zaletach. Podstawową ma być szybkość.
    To, że arbitraż jest szybki nie ulega kwestii. W regulaminie przyjęliśmy, że spory powinny być rozstrzygnięte w ciągu 6 miesięcy od ukonstytuowania się składu. W drobnych sprawach, do 50 tys. zł, sprawy są rozstrzygane w ciągu 3 miesięcy, w tak zwanym trybie przyspieszonym. Oba przedziały czasowe zapisaliśmy w regulaminie, bo chodziło nam o zdyscyplinowanie stron, ich pełnomocników i w końcu samych arbitrów. Żaden inny regulamin w Polsce nie zawiera takiego zobowiązania.
    Wprawdzie ze strony arbitrów pojawiły się głosy, że takie zobowiązanie nie powinno mieć miejsca. Wynikało to z przyzwyczajenia arbitrów do większej swobody w tym zakresie. Ale odpowiedzieliśmy stanowczo, że skoro regulamin sądu ICC w Paryżu, rozstrzygającego duże sprawy międzynarodowe, przewiduje termin 6 miesięcy, to my w Polsce też możemy tak rozstrzygać.
 
A co wtedy, gdy mimo zapisu regulaminowego, nie uda się rozwiązać sporu w ciągu 6 miesięcy?
    Tego nie można wykluczyć. Są sprawy, które wymagają więcej czasu i wtedy ten czas może być przedłużony. Wychodzi temu naprzeciw inna cecha arbitrażu – przewidywalność. Wynika ona z potrzeb, jakie mają przedsiębiorcy planując swoje działania. Wszczynając postępowanie, klienci zadają dwa podstawowe pytania: najpierw – „Czy wygram?”, a następnie – „Kiedy?”.
    Na pierwsze pytanie nie jest możliwa jednoznaczna odpowiedź, ale na drugie już tak. A to dlatego, że na samym początku arbiter ma obowiązek załączyć do postanowienia proceduralnego szczegółowy harmonogram prac. To znaczy, że strony wraz z arbitrem ustalają co będą robić krok po kroku: kiedy będą składane poszczególne pisma, kiedy będzie rozprawa, przesłuchanie świadków i kiedy zostanie ogłoszony wyrok. Jeśli strony nie ustalą tego sami, arbitrzy im to narzucą. Moim zdaniem przewidywalność, to bardzo istotna cecha arbitrażu, która stała się regułą w postępowaniach przed Sądem Arbitrażowym Lewiatan. W sądzie powszechnym rzadko udaje się taką pewność osiągnąć.
   
No dobrze. Szybko doprowadziliśmy do rozwiązania sporu, ogłosiliśmy wyrok, a jedna ze stron i tak zaskarżyła orzeczenie do sądu powszechnego, bo ma taką możliwość. Na ostateczne rozstrzygnięcie możemy więc czekać długo.
    Wyrok sądu arbitrażowego jest zrównany mocą z wyrokiem sądu powszechnego, a więc jest ostateczny. I co trzeba podkreślić, nie wstrzymuje wykonania wyroku. Jeśli któraś ze stron się z nim nie zgadza, to oczywiście może złożyć skargę o uchylenie wyroku, ale nie w odniesieniu do meritum sporu. Nawet wtedy, gdy arbiter popełnił błąd merytoryczny, ten błąd nie może być przyczyną uchylenia wyroku. Ale oczywiście może być uchylony z przyczyn nadzwyczajnych. Przyczyną są podstawowe uchybienia proceduralne: gdy arbiter nie był niezależny, albo nie był bezstronny; gdy strona była pozbawiona prawa do obrony, bądź nie było ważnej umowy o arbitraż. Zgodnie z danymi Ministerstwa Sprawiedliwości, tych zaskarżeń nie ma jednak wiele.
    A co do czekania na ostateczne rozstrzygnięcie przez sąd powszechny, rzeczywiście jest to pewien problem. W Polsce orzeczenie sądu arbitrażowego może przejść dwie instancje i kasację w Sądzie Najwyższym. Staramy się – skoro orzeczenie jest zrównane z wyrokiem sądu powszechnego – by wystarczyła tylko skarga do Sądu Najwyższego. Albo na zasadzie kompromisu – tylko jedna instancja i SN. Trzeba jednak podkreślić, że bez względu na liczbę instancji, wyrok jest wykonalny od razu.

Z Pani ostatniej wypowiedzi wynika, że arbiter jawi się jako nieomylny sędzia. Ma nawet prawo do błędu. To zaleta czy wada?
    Zaleta. W sądzie arbitrażowym, strony same wybierają sędziów (arbitrów). Swoboda wyboru daje gwarancję, że wybiorą najlepszych, według swojego uznania, specjalistów w swojej sprawie. Czy to z listy arbitrów, czy specjalistę inżyniera, prawnika lub każdą inną osobę z odpowiednim doświadczeniem posiadającą zdolność do czynności prawnych.
    Największą zaletą swobody wyboru arbitra jest to, że w skomplikowanych sporach może on biegle poruszać się w materii procesowej, bazując na swoim doświadczeniu spoza arbitrażu. Ma to zasadniczy wpływ na szybkość rozstrzygania sporów. Sędzia sądu powszechnego nie jest specjalistą od rozstrzygania kwestii budowlanych, medycznych, fuzji, itd. więc samo zapoznanie się ze sprawą mającą niejednokrotnie kilkaset stron wymaga czasu i powoływania ekspertów.

Z racji swobody wyboru arbitra obawiam się o poufność rozpatrywanych spraw.
    Zapewniam pana, że jest jak najbardziej zachowana. Arbitrów do poufności zobowiązuje regulamin. Wyroki też są poufne. Ale dla zachowania poufności ważny jest też klimat rozprawy arbitrażowej. Odbywa się bowiem w atmosferze konstruktywnego sporu. Nie ma więc powodu do jej rozdmuchiwania. A to znaczy, że istnieje szansa, że po zakończeniu sporu strony będą dalej ze sobą pracować. Dla ponad 50 proc. przedsiębiorców, ze wspomnianego badania Uniwersytetu w Oxfordzie, najistotniejszym atutem była właśnie poufność.

Nie poruszyliśmy jeszcze kosztów arbitrażu. Czy jak się mówi, są niższe w porównaniu z sądami powszechnymi? 
    Mając na uwadze szybki czas rozwiązywania sporów, na pewno niższe. Dłuższa rozprawa zawsze będzie droższa. Koszty samej opłaty arbitrażowej stanowią jedynie ok. 20 proc. kosztów całego postępowania. Z naszych badań wynika, że w niektórych przedziałach wartości sporu koszty opłaty arbitrażowej są  niższe, a w niektórych wyższe niż wpis w sądzie powszechnym, szczególnie, gdy wartość przedmiotu sporu jest wysoka.
    W Lewiatanie też pracujemy nad zmianą taryfy opłat, ale tylko dla tych spraw o wysokiej wartości przedmiotu sporu. Na przykład – nie będziemy zmieniać taryfy dla sporów do 1 mln złotych. W porównaniu z opłatami międzynarodowymi, w Polsce opłaty są zdecydowanie niższe niż w innych sądach europejskich. Będziemy więc te opłaty nieco podwyższać, ale na pewno nadal będą bardzo konkurencyjne wobec sądów zagranicznych. (czerwiec 2012)




dodano: 2012-06-29 13:30:00