Chcesz otrzymywać najnowsze wiadomości
Wydarzenia
Matematyczny model życia

Z prof. JANEM WĘGLARZEM, dyrektorem Instytutu Informatyki na Politechnice Poznańskiej, laureatem naukowego „Polskiego Nobla” rozmawia Alicja Kostecka


Alicja Kostecka
Mając niespełna 30 lat został Pan kierownikiem Pracowni Badań Operacyjnych i Sztucznej Inteligencji, proszę powiedzieć, co skłoniło Pana do zajęcia się tą niezwykle skomplikowaną dziedziną życia?

Jan Węglarz
Najpierw były tylko badania operacyjne, sztuczna inteligencja doszła później i ja się nią naukowo mniej zajmuję – raczej moi współpracownicy. A do zajęcia się tą problematyką skłoniło mnie to, że idealnie łączy ona ciekawą stronę matematyczną (matematyka dyskretna) z zastosowaniami w różnych dziedzinach, w tym, w samej informatyce.

Teraz rozumiem Pańskie, obecne, dyrektorowanie Instytutowi Informatyki Politechniki Poznańskiej. Ale podobnych instytutów jest w kraju wiele. Czym ten Pański wyróżnia się wśród innych?
    Myślę, że wyróżnia się poziomem naukowym kadry (mamy wiele bardzo prestiżowych wyróżnień międzynarodowych i krajowych, utrzymujemy ścisłą współpracę naukową z ponad 100 ośrodkami naukowymi na całym świecie, sporo publikujemy...), bardzo dobrym i kompetentnie realizowanym programem nauczania na wszystkich szczeblach (studia inżynierskie, magisterskie i doktoranckie), a także, co niejako warunkuje powyższe, doskonałą atmosferą w pracy.

Uchodzi Pan za człowieka, który przyczynił się do wprowadzenia Polski na arenę światową w dziedzinie badań operacyjnych. Proszę przybliżyć czytelnikom „Prestiżu”, na czym to wprowadzenie polegało?
    Główną organizacją zawodową w zakresie badań operacyjnych w Europie jest Asocjacja Europejskich Towarzystw Badań Operacyjnych (w skrócie EURO), zrzeszająca obecnie 30 państw i kilkanaście tysięcy profesjonalistów. Jest to jednocześnie największa struktura regionalna w ramach IFORS – Międzynarodowej Federacji Badań Operacyjnych. Otóż dane mi było  wprowadzić Polskę zarówno do pierwszej, jak i drugiej struktury, co nastąpiło odpowiednio w 1982 roku w Lozannie i w 1990 roku w Atenach. Od początku jestem członkiem władz obu federacji, a w latach 1997–98 pełniłem, jako pierwszy z naszej części Europy, funkcję prezydenta EURO (jest to zawsze jedna kadencja, ale poprzedzona roczną funkcją prezydenta-elekta i roczną bezpośredniego byłego prezydenta).
    To strona organizacyjna, która jednak nie byłaby możliwa bez wysokiej pozycji naukowej naszego zespołu.

W 1993 r. został Pan współtwórcą Poznańskiego Centrum Superkomputerowo-Sieciowego przy Instytucie Chemii Bioorganicznej PAN. Zazdroszczą go Poznaniowi inne ośrodki naukowe w  kraju. Na czym polega fenomen tego centrum?
    Ogólnie znowu na tym, o czym mówiłem wyżej: ciekawa problematyka, kompetencja i atmosfera w pracy. A także, zresztą w obu wypadkach – Centrum i Instytutu – konsekwentnie realizowana wizja rozwoju. W wypadku Centrum jest to równocześnie wizja rozwoju infrastruktury informatycznej dla nauki – a szerzej – dla społeczeństwa informacyjnego w Polsce.

Jaką pozycję zajmuje nasz kraj w naukowych sieciach informatycznych? Czy możemy w tym względzie konkurować z krajami, które przeznaczają o wiele więcej budżetu na rozwój nauki i jej oprzyrządowanie?
    Obecnie całkiem dobrą. Mamy nowoczesne sieci miejskie w 22 ośrodkach  naukowych i akademickich w kraju, 5 centrów z komputerami dużych mocy obliczeniowych i szerokopasmową, krajową sieć naukową, której PCSS jest operatorem i poprzez którą  jesteśmy połączeni ze światowym Internetem łączem o stale rosnącej przepustowości.
    Mamy wysokie notowania w nowej europejskiej sieci naukowej GEANT, której węzeł będzie wkrótce w Poznaniu. Niektóre nasze rozwiązania (np. własne światłowody) budzą zazdrość nawet  Amerykanów. A przede wszystkim mamy bardzo ambitną i, dzięki Komitetowi Badań Naukowych, realną wizję rozwoju w kierunku polskiego Internetu optycznego i szeroko rozumianych usług i aplikacji dla społeczeństwa informacyjnego. Pokazaliśmy różnym potentatom, że ważne są nie tylko pieniądze (nauka nigdy ich nie miała dużo), ale także wiedza i konsekwentne, dobrze zorganizowane działanie.

Fundacja Nauki Polskiej uhonorowała Pana „polskim Noblem”. Proszę powiedzieć, jakie znaczenie praktyczne posiadają Pańskie dokonania dla polskiej gospodarki?
    Zacznę od tego, że dotyczą one problemów optymalnego zarządzania zasobami, o które współubiegają się zadania. Zadaniami mogą być jakiekolwiek czynności (np. operacje technologiczne w procesach produkcyjnych), ale także procesy obliczeniowe w systemach komputerowych. Zasoby natomiast to np. ludzie, surowce, pieniądze, a w systemie komputerowym – procesory, pamięci, urządzenia zewnętrzne…
    Oczywiście, żeby publikować w dobrych wydawnictwach światowych, trzeba rozpatrywać rozwiązania występujące w przodujących krajach, a nawet je wyprzedzające. Dlatego te teoretycznie najważniejsze wyniki moje i zespołu wyprzedzają naszą rzeczywistość, zwłaszcza w zakresie systemów produkcyjnych.
    Dużo lepiej jest w systemach komputerowych – tu niektóre pomysły możemy już sprawdzać u nas, a perspektywa inteligentnego zarządzania geograficznie rozproszonymi zasobami przez odpowiednią sieć jest bliska...

Czy, Pana zdaniem, rozwój społeczeństwa informatycznego niesie ze sobą więcej szans, czy zagrożeń?
    Wierzę, że więcej szans. Zagrożenia natomiast wynikają z „rozsynchronizowania” rozwoju naukowo-technicznego i etyczno-moralnego i, niestety, dotyczą nie tylko informatyki...

Dlatego interesuje się Pan poezją i muzyką poważną. Czy między tymi dziedzinami życia a sztuczną inteligencją dostrzega Pan jakieś związki?
    Żadnych. Są to wręcz przykłady tego, czym różni się inteligencja prawdziwa od sztucznej. Myślę, rzecz jasna, o dobrej poezji i muzyce.

Podobno jest Pan też łasuchem i lubi dobry alkohol...?
    To pierwsze, to w znacznej mierze już przeszłość – stwierdziłem po prostu, że ta przyjemność zbyt dużo kosztuje. A drugie – owszem, jednak zawsze we właściwym otoczeniu, czyli w szczególności przed, po i/lub w trakcie dobrego jedzenia, a przede wszystkim w dobrym towarzystwie.

Panie Profesorze, czy obcowanie ze sztuczną inteligencją zastępuje Panu kontakty z żywym człowiekiem? Pytam dlatego, że nawet ta rozmowa, na Pana życzenie, powstała wirtualnie.
    Absolutnie nie. Jednak taki wywiad daje równe szanse obu stronom (do jednej należą pytania, do drugiej odpowiedzi), zapewnia precyzję, a przede wszystkim oszczędza czas, który dla mnie jest najbardziej  ograniczonym zasobem.

(luty 2001)

dodano: 2012-01-05 08:25:38