Chcesz otrzymywać najnowsze wiadomości
Wydarzenia
Kobieta zmienną jest


Z MAŁGORZATĄ SEROKĄ, Prezeską Fundacji „Polska jest Kobietą”
rozmawia Jerzy Byra


„To, co kobiece, traktowane jest dziś jako marginalne, a to, co męskie, jako poważne i ważne”
Prof. Magdalena Środa


JERZY BYRA
Pani prezesko, zapewniam, że nie mam rozdwojenia jaźni – w tym samym miejscu, w marcu br., rozmawiałem z prezeską Fundacji „Polska jest Kobietą”, o diametralnie innej aparycji. A że w imieniu „Prestiżu” obiecałem wówczas współpracę, oczekuję wyjaśnień. Co się stało?
 

MAŁGORZATA SEROKA
    Ostatnio stało się modne zawołanie:  Polacy, nic się nie stało! W naszym przypadku ma ono również zastosowanie. Po prostu, kobieta zmienną jest.
    
To powiedzenie też jest znane. Ale zmiana kierownictwa organizacji zwykle wiąże się ze zmianą celów działalności.
    Też zwykle, jeśli cele działalności przerastają możliwości ich wykonania weryfikuje się cele i wytycza nowe. W konsekwencji to ja zostałam powołana do zaproponowania i wypracowania nowych zasad i rodzajów działalności fundacji.

Czyli koniec z Instytutem Biznesu, Centrami: Edukacji, Biznesu, Przedsiębiorczości i Wsparcia Społecznego.
    Okazało się, że nasze możliwości kadrowe i finansowe nie pozwalają na działalność w tak szerokim zakresie. Do tego mocno konkurencyjnym. Co nie znaczy, że rezygnujemy z prac w tym kierunku.

Dalej stawiacie na edukację.
    Tak. Zmniejszamy tylko zakres.
 
I uważa Pani, że da radę sprostać stawianym przed Panią zadaniom i oczekiwaniom.
    Jestem na tyle doświadczona w zarządzaniu i realizacji stawianych sobie wyzwań, że zawsze spokojnie i z optymizmem patrzę w przyszłość.
 
Intrygujące, szczególnie w dobie kryzysu. A może zdobyte wykształcenie ma wpływ na taką Pani pewną siebie postawę?
    Nie wiem czy wykształcenie. Choć z pewnością pomaga w samoocenie. Studiowałam Nauki Polityczne na UW, Psychologię Stosunków Międzykulturowych na WSPS oraz MBA na SGH.

I jeszcze mi Pani powie, że ma 10 lat doświadczenia zawodowego, choć wygląda na bardzo młodą i atrakcyjną studentkę.
    Za komplement dziękuję, a co do doświadczenia zawodowego niewiele się pan pomylił. Po prostu, zwykłam żyć szybko i intensywnie.

To znaczy?

    Pierwsze dwa kierunki studiów zrobiłam jednocześnie, a pracę etatową podjęłam w czasie studiów.

Co to było takiego, bo teraz jest Pani businesswoman, właścicielką znanej i modnej warszawskiej restauracji Lokal Bistro.

    Dystrybucja filmowa. Wysłałam CV do Warner Bros i ku memu zdziwieniu przyjęli mnie. Pracowałam w dziale sprzedaży i gdzie szybko zaczęłam awansować. Potem przeszłam na dyrektora do Disneyowego Forum Film.

Też do dystrybucji.
    Nie. Zajmowałam się kupowaniem licencji dla dużych zagranicznych studiów mających siedziby w Polsce i dla rynku niezależnego. To była znacznie bardziej ciekawa praca, choć bardzo intensywna, również w weekendy.

Ale za to wielki świat – festiwale, targi.

    Owszem, ale praktycznie bez wypoczynku, urlopu. Po ośmiu latach poczułam się do tego stopnia wyczerpana, że postanowiłam zrobić roczną przerwę w pracy i pomyśleć co dalej. 

Długo Pani nie odpoczywała. Wraz z przyjaciółmi szybko uruchomiła Pani restaurację typu Slow Food, a także nawiązała kontakty z Partią Kobiet
i Kongresem Kobiet. Stąd też pewnie współpraca z Fundacją „Polska jest Kobietą”? Czyli z deszczu pod rynnę.

     Może za bardzo nie wypoczęłam ale za to nabyłam nowych doświadczeń związanych z organizacją i zarządzaniem własnym biznesem. Uświadomiłam sobie, że jak człowiek pracuje na etacie to świat wydaje mu się całkiem inny, niż ten którego dotyka w zarządzaniu własnym biznesem. Ale po roku perturbacji, bo czasem człowiek nie jest w stanie przewidzieć każdej sytuacji, wszystko jest już absolutnie na dobrej drodze. Firma jest na takim etapie rozwoju, że moja osoba nie jest już tak na miejscu potrzebna. 

A zaangażowanie się w prace fundacji, do tego społecznie, co miało na celu?

    Najpierw zgłębiłam temat fundacji, bo był to dla mnie temat abstrakcyjny. Musiałam sprawdzić jak to funkcjonuje, na jakich zasadach, jakie są tego koszty. Gdy stwierdziłam, że to fajny twór gospodarczy, elastyczny, który pozwala na realizację różnych projektów uznałam, że warto i w tego rodzaju
działalności spróbować efektywnie podziałać
.
Więc teraz, już jako zarządzająca fundacją, na czym się Pani przede wszystkim skupi? 
    Pierwszy temat, którym się zajmiemy, to organizacja Centrum Mediacji. Z naszej analizy wynika, że ludzie w Polsce nie mają jeszcze rozwiniętej świadomości, iż wszelkie spory można rozwiązywać poza sądem, na drodze mediacji. Chcemy więc jak najszerzej dotrzeć z informacją o tej formie rozwiązywania sporów i uruchomić szkolenia dla mediatorów.

Rozwiązywaniu sporów na drodze polubownej służą także sądy arbitrażowe.
    Owszem, ale są droższe i od arbitrów sądów arbitrażowych wymaga się specjalistycznej wiedzy z dziedziny z której spór rozstrzygają oraz wiedzy prawniczej. Natomiast mediatorem może być praktycznie każda osoba zainteresowana mediacjami. Choć oczywiście najbardziej predysponowanymi są psycholodzy, nauczyciele, prawnicy i pracownicy oświaty.

Jakie inne walory, poza ceną i szybkością rozwiązania konfliktów oraz znalezienia porozumienia pomiędzy stronami sporu, ma mediacja?
    Bardzo ważnym jest, że mediacja w kwestiach spornych prowadzona jest poza sądem, co daje możliwość rozmowy w przyjaznej atmosferze, sprzyja swobodnym wypowiedziom stron i rozładowaniu emocji.
     Poza tym, mediacji można poddać każdy rodzaj sporu i jest dobrowolna – to znaczy, jedynym warunkiem do jej przystąpienia jest wyrażenie dobrowolnej zgody przez strony oraz poufna – mediator zachowuje dla siebie informacje o przebiegu mediacji. Ponadto, mediacja jest neutralna – czyli rozwiązanie sporu należy do stron konfilktu, mediator jedynie usprawnia komunikację pomiędzy stronami i nie ma żadnego interesu w zakończeniu sporu z korzyścią dla którejkolwiek ze stron.
    Wreszcie, co ważne, w mediacji mediator musi być profesjonalny – czyli mieć ukończone specjalistyczne szkolenie i być obiektywny. I właśnie ta ostatnia kwestia jest dla nas polem do efektywnej działalności.
              
To pierwszy, nowy rodzaj działalności, a jakie inne?
    Drugi temat związany jest z budowaniem świadomości zdrowego odżywiania dzieci w szkołach i dotyczy przede wszystkim rodziców, nauczycieli i dyrektorów szkół. W tej sprawie gotowi jesteśmy stworzyć programy edukacyjne. Mamy również na uwadze przeciwstawienie się likwidacji stołówek w szkołach, których one nie chcą utrzymywać, choć płacą na nie rodzice. Wprawdzie to skomplikowany temat, głównie ze względu na obowiązujące przepisy, ale chcemy temu przeciwdziałać. Chodzi oczywiście o jakość jedzenia.

Myśli Pani, że w dobie panoszących się tłustych i słodkich fast foodów można z nimi wygrać.
    Źle postawione pytanie, nie - czy można, trzeba zrobić wszystko by temu przeciwdziałać. Dlatego naszym celem jest głównie uświadomienie rodziców, jak bardzo ważne jest co dziecko je i co jest zdrowe. To rodzice wyprawiają dzieci do szkoły, płacą za to co tam jedzą, a więc powinny mieć realny wpływ na jakość tego jedzenia. Przecież dziecko zamiast czekolady może zjeść smaczne i zdrowe jabłko od małego polskiego producenta. Takie przyzwyczajenia  żywieniowe trzeba wpajać od małego. Zarówno w domu, jak i szkole.

Podejrzewam, że Pani słowa o zdrowym i tradycyjnym żywieniu oraz o świeżych lokalnych produktach zostały wyniesione z filozofii i ruchu Slow Food.
    Nie zaprzeczam. Bo Slow Food to pomysł na życie bez pośrednika - zdrowe i przyjemne jedzenie. Rzecz w tym, że trzeba czerpać przyjemność z jedzenia, a nie zapychać się obrzydliwymi fast foodami. Dlatego przez naszą fundację będziemy podejmować działania edukacyjne mające na celu edukację zdrowia i dobrego smaku.
    Będziemy w szkołach przekonywać dzieci i rodziców, że na przykład najlepsze jabłka są prosto z sadu, pomidory od miejscowego ogrodnika, a ser od lokalnego producenta. W ten sposób wszyscy razem sobie pomożemy. Lokalni producenci będą mieć zbyt, a my konsumenci naturalne, zdrowe, smaczne, świeże, tanie i dobrej jakości produkty.

Pani Prezesko, przyznam, że ta nowa koncepcja działalności fundacji jawi się nawet ciekawie. Życzę, by jej realizacja zakończyła się sukcesem. Mam też nadzieję, na inne nowe pomysły.
    Zapewniam, że ich nam nie zabraknie. W każdym następnym roku będziemy chcieli podejmować nowe konkretne projekty. Na przykład: Polska jest kobietą edukacji, Polska jest kobietą biznesu. Będziemy chcieli  każdy z takich tematów realizować prze cały rok. Każdy rok będzie miał swojego patrona. Ale to wszystko wymaga czasu i konsekwencji. Jestem jednak pewna, że małymi krokami uda się nam je zrealizować.


Dziękuję za rozmowę. (czerwiec 2013)


dodano: 2013-06-28 12:30:16