Chcesz otrzymywać najnowsze wiadomości
Wydarzenia
Gotowa klęczeć, jak przed ołtarzem...

Z GRAŻYNĄ JASKUŁĄ-PERETĄ, dyrektorem generalnym Business Centre Club
rozmawia Jerzy Byra


3 lutego br. w Teatrze Wielkim w Warszawie, podczas Wielkiej Gali Liderów Polskiego Biznesu, odbiorą Złote Statuetki najlepsi polscy przedsiębiorcy i ich firmy. To jedna z największych i najbardziej prestiżowych imprez promocyjnych polskiego biznesu. Jej głównym reżyserem jest pani Grażyna Jaskuła-Pereta, Wiceprezes Zarządu i Dyrektor Generalny Business Centre Club.

    Znamienne, że rola, którą teraz Pani Jaskuła odgrywa w BCC, miała swój diametralnie odmienny rodowód. Przez osiem lat pracowała w Urzędzie Rady Ministrów. Po objęciu teki premiera przez Jana Bieleckiego odeszła z URM i przeszła do bankowości. Ta, jak twierdzi, całkowicie ją pochłonęła. Pracowała bowiem w kreatywnych, a nie ociężałych departamentach. Zaczęła w PKO BP, potem współtworzyła PBI, gdzie doszła do stanowiska Dyrektora Generalnego. Ale z bankowością też skończyła, gdy okazało się, że Kredyt Bank kupił PBI. Owszem, miała propozycje z innych banków, ale nie satysfakcjonujące zawodowo, bo, jak mówi, polegałyby głównie na odcinaniu kuponów od wcześniejszych dokonań. Natomiast skorzystała z propozycji Marka Goliszewskiego, Prezesa Zarządu BCC. Uznała, że zaproponowane stanowisko jest wystarczająco kreatywne i sprzyjające jej twórczemu temperamentowi. Już w nowym miejscu pracy ta możliwość podejmowania ciągle to nowych inicjatyw sprawia, że czuje, iż adrenalina ciągle się jej podnosi. I w niczym nie zmienia jej pozytywnego nastawienia do nowej pracy fakt, że wszystko co robi jest służebne wobec środowiska przedsiębiorców.
    Mało tego, Pani Dyrektor uważa, że za to, co ci przedsiębiorcy robią dla swoich firm i ludzi w nich zatrudnionych, i w ogóle – dla rozwoju polskiej gospodarki, za to, że są tak wspaniali jest gotowa klęczeć przed nimi jak przed ołtarzem.
    A jest przed kim... BCC to 2040 przedsiębiorców reprezentujących 1185 firm, którzy obracają 102 mld kapitału i zatrudniają 1150 tys. pracowników.


Jerzy Byra
Pani Dyrektor, organizowanie rynku bankowego, to nie to samo co tworzenie na scenie Teatru Wielkiego tak specyficznego spektaklu, jakim jest Wielka Gala Liderów Polskiego Biznesu. Jak się Pani czuje w roli reżysera?

Grażyna Jaskuła-Pereta
Jest to niezwykle absorbujące, stresujące i wymagające perfekcji zajęcie. Sprawia mi jednak wiele satysfakcji. Ale dodam, że nie robię tego sama, pomagają mi w tym koleżanki i koledzy z BCC.

Musicie to robić sami? Przecież gala to ogromne przedsięwzięcie organizacyjne. Zawodowcy mogliby to zrobić szybciej i sprawniej.
    Korzystaliśmy z ich usług. Po doświadczeniach uznaliśmy jednak, że chyba nie zrobimy tego gorzej, a na pewno taniej. Nasze wówczas zaangażowanie i przeżywane stresy wcale nie były mniejsze niż teraz. Natomiast satysfakcja zdecydowanie większa. Tym bardziej że odbieramy pochlebne recenzje za organizację gali również od zawodowców.  

To znaczy, że nie odczuwa już Pani tęsknoty za bankowością?
    Mam z nią w dalszym ciągu  kontakt. Wprawdzie w innym niż poprzednio wymiarze, bo już tylko z pracującymi tam ludźmi, jako członkami BCC. I powiem więcej. Nic nie ujmując rynkowi finansowemu uważam, że mam w BCC nieskończenie więcej możliwości działania. Podjęłam się bowiem obowiązków, które wymagają nieustającej kreatywności.
    A uskrzydla mnie, że w BCC jest bardzo dużo do zrobienia, że to organizacja wysokiej klasy, bardzo etycznych przedsiębiorców, którym nie można zarzucić żadnego kunktatorstwa, przypodobania się jednym albo drugim, czy też podejrzanego działania.

Co to znaczy: w BCC jest bardzo dużo do zrobienia?
    To znaczy, że dużo tej roboty zawdzięczamy politykom. I to znaczy, że pewnie jeszcze długo będziemy im to zawdzięczać.

Proszę zatem wskazać główne problemy, z którymi przychodzi się BCC i środowisku przedsiębiorców zmagać?
    Wskażę tylko na te najistotniejsze. Najogólniej oddziaływaliśmy w kierunku takiego formułowania przepisów prawa, które nie stanowiłoby przeszkód dla rozwoju przedsiębiorczości i prowadzenia działalności gospodarczej. Koncentrowaliśmy się na promowaniu oczekiwanych przez przedsiębiorców zmian w prawie gospodarczym, prawie podatkowym, prawie celnym, prawie pracy oraz zamówieniach publicznych.

I może Pani podać przykłady efektów tych działań lobbingowych?
    Oczywiście. I nie sposób wymienić tu wszystkich. Ale na przykład: został zrealizowany postulat BCC o konieczności obniżenia podatku od osób prawnych na rok 2000 i lata następne. W sprawie podatków wypracowaliśmy również konkretne stanowisko w celu gruntownego podjęcia prac nad przygotowaniem nowoczesnych ustaw podatkowych. A w sprawie kodeksu celnego wprowadziliśmy do projektu nowelizacji ustawy przepisy upraszczające procedury odpraw celnych. Także w pracach nad nowym kodeksem pracy brane jest pod uwagę nasze stanowisko.
 
A czy w swoich działaniach staracie się, by w tę zacofaną polską gospodarkę tchnąć choć trochę innowacyjności?
    Zacznijmy od tego, że wszystkich naszych członków cechuje innowacyjność. Co ma naturalnie bezpośrednie przełożenie na gospodarkę. A poza tym, to oczywiście widzimy ten problem znacznie szerzej. Dlatego między innymi skutecznie zabiegaliśmy, by rząd przyjął nasz postulat wzrostu nakładów na edukację, zwłaszcza na terenach wiejskich.

Pozostaje jeszcze sprawa konkurencyjności polskiej gospodarki. Jakie podejmujecie działania, by ją poprawić, szczególnie w kontekście integracji z gospodarkami państw Unii Europejskiej?
    Przede wszystkim wywieramy presję na przedstawicieli rządu i parlamentu, by zintensyfikowali działania na rzecz wprowadzenia swobodnego przepływu informacji na temat kosztów związanych z integracją i przygotowaniem przedsiębiorstw do konkurencji zagranicznej w Polsce i na rynkach UE.
    Chodzi nam również o to, by polskim przedsiębiorcom stworzyć korzystniejsze warunki niż w krajach Unii. Wiąże się to, między innymi, z obniżeniem podatków i ograniczeniem obciążeń socjalnych. A dla promocji polskich przedsiębiorców podjęliśmy się, wraz z Urzędem Komitetu Integracji Europejskiej, przedsięwzięcia przyznającego Medal Europejski produktom i usługom odpowiadającym standardom europejskim.  

Przejdźmy teraz do działalności bardziej przyziemnej, klubowej. BCC w potocznej świadomości społecznej kojarzy się jako organizacja elitarna, by nie powiedzieć snobistyczna. Bo to i siedziba w warszawskim Pałacu Lubomirskich, i spotkania z osobistościami, i koktajle, kolacje, cygara. Czy w związku z tym dają się zaobserwować zabiegi o członkostwo w BCC osób przypadkowych, które nie odpowiadają przyjętym w statucie wymaganiom?
    Owszem, były takie przypadki. Ale zapewniam pana, że nikt nie miał wątpliwości, by te kandydatury odrzucić. Z prostego powodu. Do BCC nie można się zapisać. Członkiem może zostać osoba lub organizacja prowadząca działalność gospodarczą (prywatną lub państwową) lub inna osoba, która na mocy zaproszenia i rekomendacji uzyska akceptację Zarządu Klubu. Niezbędne jest również dostarczenie przez kandydata ankiety podstawowej wraz z ankietą personalną.

To znaczy, że BCC nie jest hermetyczne i dalej pozostaje otwarte na nowych, solidnych członków. Zatem takie pytanie. Czy, Pani zdaniem, dotychczasowi członkowie czują się dowartościowani faktem przynależności do klubu?
    Na pewno czują się bezpieczni. Są pewni, że każdy z nich, bez względu na branżę i wielkość reprezentowanego przedsiębiorstwa, jest rzetelny i wiarygodny na rynku. To oni przez swoje członkostwo przenoszą na zewnątrz prestiż tej organizacji wypracowany przez dziesięć lat działalności. Jeśli tylko zdarzy się przypadek naruszenia przez członka przyjętych zasad jakościowych, natychmiast zostanie wykluczony z szeregów klubu.

Natomiast tych solidnych zatrzymujecie w BCC, między innymi, coroczną możliwością uzyskania niezwykle prestiżowej nagrody w postaci Złotej Statuetki i tytułu Lider Polskiego Biznesu.
    No cóż, na pańskie przewrotne pytanie odpowiem tak, daj Boże Polsce więcej takich przedsiębiorców, którzy za przynależność klubową do BCC i możliwość bycia liderem polskiej gospodarki muszą się tak bardzo i efektywnie napracować. My te nagrody, jak mówi szef BCC Marek Goliszewski: przyznajemy tym firmom i ich szefom, nie dlatego, że w BCC są, tylko dlatego, że są najlepszymi spośród nas, którzy w swojej działalności kierują się nie tylko zyskiem, ale i etyką prowadzenia biznesu oraz troską o sprawy państwowe.

(styczeń 2001)

dodano: 2012-01-05 16:47:59