Chcesz otrzymywać najnowsze wiadomości
Wydarzenia
Eksport skutecznie pokonuje bariery kryzysu


Eksport jest siłą polskiej gospodarki, wręcz jej lokomotywą wzrostu.

Mikołaj Oniszczuk - Dziekan Korpusu Promotorów Polskiego Eksportu
Stowarzenia Eksporterów Polskich



Popularne w kraju są dwa powiedzenia, które pasują do obecnej sytuacji kryzysowej w Europie, a na pewno – i w Polsce. Pierwsze, to „strachy na Lachy”, a drugie, to „nie taki diabeł straszny, jak go malują”. Oba nawołują do tego, że mimo kryzysu, nie trzeba się przesadnie obawiać o to, że już nic dobrego nie da się zrobić, a nawet oczekiwać, a wręcz przeciwnie – zło można przezwyciężać aktywną postawą i przedsiębiorczością. A, że można, dobrym i wiarygodnym przykładem jest polski sektor eksportowy.

Potwierdzają to wyniki osiągane przez polskich eksporterów w ostatnich latach, w tym i bieżące. Eksport jest siłą polskiej gospodarki, wręcz jej lokomotywą wzrostu. Ograniczając się tylko do wyników I kwartału br., by nie zamulić obrazu mnogością danych statystycznych, na kilka najbardziej charakterystycznych elementów, w ślad za majowymi danymi GUS, warto zwrócić uwagę.

Obroty handlu zagranicznego w I kwartale 2013 r. (w mln euro - Źródło: GUS)

    Po pierwsze – z kim handlujemy i jakie są dla nas główne rynki zbytu? Chodzi o strukturę geograficzną eksportu. I od razu powiem, że nie ma w tej materii ani zaskoczeń, ani niespodzianek. Z analizy 10 największych rynków zbytu – prym niezmiennie wiedzie rynek niemiecki, na którym lokujemy 25,2 proc. dostaw. To dziesięć razy więcej niż na rynku ukraińskim i pięć razy więcej niż na rynku rosyjskim. Tak było przynajmniej w omawianym kwartale.
    Po drugie – w geografii eksportu dominują rynki krajów rozwiniętych, w tym krajów unijnych. Przypada na nie, odpowiednio, 81,6 proc. i 74,2 proc. globalnego eksportu. Dla pełności obrazu – udział krajów rozwijających się wynosi 9,4 proc., a krajów Europy Środkowo-Wschodniej – 9 proc..
    Po trzecie – w dziesiątce największych rynków zbytu są, prócz lidera czyli Niemiec: Wielka Brytania, Czechy, Francja, Rosja, Włochy, Holandia, Szwecja, Słowacja i…Ukraina. Udział Rosji w globalnym eksporcie wynosi 5,1 proc., a Ukrainy – 2,5 proc.
    Po czwarte – polski eksport globalny w skali kwartału osiągnął wartość 36,2 mld euro albo 48,3 mld USD i wzrósł w relacji rok do roku odpowiednio o 5,6 proc. i 7,5 proc.

    A jak na tym tle kształtuje się nasz import? Gołym okiem widać, że poza dominacją dostaw z Niemiec, których udział sięga 21 proc. – w dziesiątce największych są obecne trzy wielkie mocarstwa, czyli Rosja, Chiny i USA.
    Udział Rosji w polskim imporcie stanowi 13,7 proc., Chin – 9,4 proc., a USA – tylko 2,6%. W dziesiątce, prócz wymienionych krajów, są Włochy, Francja Czechy, Holandia, Wielka Brytania i Norwegia. W bardziej globalnym ujęciu – na kraje rozwinięte przypada 64,3 proc. importu, w tym na kraje członkowskie UE – 56,3 proc.Wyższy udział w imporcie niż w eksporcie mają kraje rozwijające się, bo ich udział wynosi 20,3 proc. oraz kraje Europy Środkowo-Wschodniej, z udziałem na poziomie 15,4 proc. Globalny import polski w omawianym I kwartale wynosił 36,7 mld euro i był niższy o 2,1 proc. niż w tym samym okresie ub. roku. Czy jest to plus czy minus – pozostawiam do indywidualnej oceny.
    Oprócz eksportu i importu – trzecim charakterystycznym elementem jest saldo obrotów handlowych. Generalnie biorąc jest ono ujemne dla Polski w każdym wyrażeniu walutowym i w I kwartale br. wynosiło: 699,1 mln USD i 522,9 mln euro. Co ciekawe – w obrotach z krajami rozwiniętymi, z krajami UE, a nawet z krajami członkowskimi strefy euro – jest ono dodatnie dla Polski, bo wynosiło w I kwartale br. odpowiednio – 5934 mln euro, 6205,3 i 2328,4 mln euro. Ale już w obrotach z krajami rozwijającymi się i z krajami Europy Środkowo-Wschodniej jest znacząco ujemne i wynosiło odpowiednio – 4076 mln euro i 2380,7 mln euro. Ujemne saldo jest nadal wyzwaniem dla naszych eksporterów, zwłaszcza w przypadku Rosji czy Chin, gdzie salda ujemne są wciąż bardzo wysokie. W przypadku krajów rozwijających się – także. Dobrze, że w handlu z Niemcami czy z Ukrainą mamy nadwyżkę eksportu nad importem.
    Oczywiście sytuacja w I kwartale nie przesądza jeszcze o wynikach całego bieżącego roku. Jaśniej już będzie po I półroczu, więc bądźmy cierpliwi, ale i w miarę optymistyczni. Okazją do oceny stanu i możliwości naszego eksportu będzie kolejna konferencja programowa, organizowana przez Stowarzyszenie Eksporterów Polskich w Warszawie w dniu 17 czerwca br., z udziałem przedstawicieli resortów i instytucji gospodarczych i bankowych różnych szczebli oraz eksporterów i inwestorów z całego kraju. (czerwiec 2013)




dodano: 2013-06-28 12:05:49