Chcesz otrzymywać najnowsze wiadomości
Wydarzenia
Dłużnicy górą

Grażyna Garlińska


To, co dzieje się w obrocie gospodarczym w Polsce nie może napawać optymizmem. Jego ochrona i rzetelność pozostawiają bowiem wiele do życzenia. Paradoksalnie, w świetle obowiązującego prawa to przede wszystkim dłużnicy, a nie wierzyciele korzystają z jego „dobrodziejstw”.


Dobrze więc się  stało, że Związek Polskiego Przemysłu, Handlu i Finansów wystąpił z inicjatywą stworzenia „Koalicji na rzecz rzetelności obrotu gospodarczego”. Ideę poparli zarówno przedsiębiorcy, jak i najwyższe instytucje państwowe, czemu wszyscy dali niedawno wyraz na spotkaniu inauguracyjnym.
    Nie jest bowiem normalne, że dłużnicy są w korzystniejszej sytuacji niż wierzyciele. Że to właśnie na wierzycielu spoczywa np. obowiązek ustalenia majątku dłużnika. Dopiero wtedy komornik może dokonać jego zajęcia. Nic więc dziwnego, że wierzyciel, nie szczędząc często sił i środków, wykorzystując nawet funkcjonujące na rynku firmy detektywistyczne, stara się dotrzeć do majątku dłużnika. Jest to zazwyczaj jednak bardzo utrudnione.
 
Co może dłużnik

Nieuczciwi uczestnicy obrotu gospodarczego mają bowiem do dyspozycji wiele możliwości, aby wierzyciela wywieść w pole. „Ścigany” przez prawo może, na przykład, bez przeszkód przekształcać swoją firmę w inne dozwolone prawem formy działania i dzięki temu „uratować” zagrożony egzekucją majątek. Tego typu „operacjom” niewątpliwie sprzyja przewlekłość postępowań sądowych. W czasie, gdy one trwają, nieuczciwi kontrahenci likwidują np. rachunki bankowe i otwierają je w innych miejscowościach. Często wykorzystywana jest także, prawnie usankcjonowana, możliwość zwalniania przez banki kwot na wynagrodzenia za pracę, przez składanie w różnych bankach, w których dłużnik ma prowadzone rachunki, list płac dotyczących tych samych pracowników. Na listach tych umieszcza się także należności,  które nie pochodzą z tytułu umowy o pracę, np. prace zlecone czy umowy o dzieło i przez zatajenie ich faktycznego charakteru doprowadza się do zwolnienia przez bank dużych sum spod tzw. zajęcia.
    Nagminne jest także nabywanie przez dłużników nieruchomości w systemie leasingowym, które przy braku jasnych regulacji prawnych z reguły nie są przedmiotem umowy. Jak zauważa Iwona Karpiuk-Suchecka nie ma także precyzyjnych przepisów co do egzekucji z akcji.
    Skuteczność poczynań komorników byłaby o wiele wyższa, gdyby nie bariery, które muszą pokonywać w swojej pracy. Przede wszystkim mają oni duże problemy z pozyskaniem podstawowych informacji niezbędnych w prowadzeniu postępowania egzekucyjnego. Nie mają oni „wglądu” do danych urzędów skarbowych, ZUS-u, banków. Utrudnienia w dostępie do danych związane są także z „nadinterpretacją” ustawy o ochronie danych osobowych. Zdaniem wielu przedsiębiorców, ta ustawa chroni naciągaczy i nieuczciwych dłużników, pozbawiając podmioty gospodarcze zagrożone przestępczością szansy samoobrony. Między innymi możliwości gromadzenia danych o nierzetelnych klientach oraz wzajemnego ostrzegania się przed ich działalnością.

Rosną „złe kredyty”

W takiej sytuacji trudno się dziwić, że nie kto inny, a właśnie rzetelny przedsiębiorca ponosi skutki, i to podwójne, nierzetelności dłużnika. Nie tylko nie otrzymuje należnej zapłaty, lecz musi także zapłacić podatek od wirtualnych należności, ponieważ konstrukcje polskiego prawa podatkowego odpowiedzialność za „złe kredyty” i „złe wierzytelności” przerzucają praktycznie w całości na wierzyciela lub kredytodawcę – zauważa Andrzej  Arendarski, prezes Krajowej Izby Gospodarczej. Jednocześnie poza sferą zainteresowań aparatu fiskalnego pozostają „szara” i „czarna” strefy gospodarcze, w których powstają ogromne i nigdy nie oszacowane uszczuplenia należności budżetowych.
    Nic więc dziwnego, że od dłuższego już czasu lawinowo rosną „złe kredyty”. Wynika to przede wszystkim z tkwiącego w samym systemie prawnym zachwiania równowagi między uprawnieniami wierzyciela i dłużnika – na korzyść tego ostatniego. Dłużnikom sprzyja także niewątpliwie przeciążenie i niedoinwestowanie wymiaru sprawiedliwości, bowiem konsekwencją tego jest przewlekłość postępowań. To sprawia, że prawo do wyegzekwowania należności na drodze procesu cywilnego staje się nieraz fikcją. W czasie, który upływa od złożenia pozwu do wydania wyroku, co trwa często kilka lat, dłużnik najczęściej znika, likwiduje firmę lub „wyprowadza” z niej majątek oraz wyzbywa się majątku osobistego.
    Jak długo jeszcze wierzyciel będzie bezbronny w stosunku do dłużnika? Wojciech Katner, podsekretarz stanu w Ministerstwie Gospodarki, podkreśla, że transformacja gospodarcza ma swoje koszty. Kosztem są między innymi nieprawidłowości w obrocie gospodarczym. To jednak musi się jak najszybciej zmienić. Nie może być tak, że wierzyciel ma problemy w dostępie do informacji na temat dłużnika. Wolność gospodarcza, o której tyle się mówi, nie może oznaczać dowolności gospodarczej – twierdzi minister Wojciech Katner.
 
Coraz więcej patologii

Potrzebne są skuteczniejsze niż dotychczas działania, aby zahamować rosnącą falę przestępstw gospodarczych. Jak twierdzi Adam Rapacki, zastępca komendanta głównego policji, istnieje duża „ciemna” liczba przestępstw gospodarczych,  których nie udaje się wykryć.
    Z 84 tysięcy wykrytych w 2000 roku przestępstw najwięcej dotyczy oszustw o charakterze gospodarczym, fałszowania dokumentów, na podstawie których dokonywane są wyłudzenia kredytów, towarów w sprzedaży ratalnej, aparatów i abonamentów w telefonii komórkowej. Dużo przestępstw związanych jest z korupcją. Licznie występują także przestępstwa tzw. akcyzowe. Zdaniem Adama Rapackiego, nie ma w Polsce sfery gospodarczej wolnej od patologii i przestępstw. Straty skarbu państwa z tytułu popełnionych w 2000 r. przestępstw gospodarczych szacuje się na 1 mld złotych. W rzeczywistości najprawdopodobniej są one dużo wyższe.
    Co więc robi resort sprawiedliwości, aby ograniczyć przestępczość gospodarczą w Polsce?

Trudny dostęp do informacji

Przedstawiciele Ministerstwa Sprawiedliwości twierdzą, że w tym celu podejmowane są różne działania. Zwalczaniu przestępczości gospodarczej służą m.in.: ustawa o krajowym rejestrze sądowym, ustawa „Prawo działalności gospodarczej”, ustawa o rejestrze zastawów oraz rejestr dłużników. Dostęp do rejestrów nie jest jednak łatwy, wymaga czasu i starań.
    Jeżeli problemy z dostępem do baz danych mają komornicy, to co powiedzieć o przedsiębiorcach, którzy chcieliby zasięgnąć informacji o dłużnikach czy swoich potencjalnych kontrahentach?
    W wielu sądach w Polsce przejrzenie akt rejestrowych przyszłego kontrahenta jest tak czasochłonne i utrudnione, że przedsiębiorca rezygnuje najczęściej z tego środka ostrożności. Akta rejestrowe są zresztą bardzo często niekompletne. Sądy nie są bowiem w stanie kontrolować i egzekwować obowiązku zgłoszeń do rejestru.
    Istnieje pilna potrzeba stworzenia dostępnego dla podmiotów gospodarczych systemu informacji o nadużyciach gospodarczych, bazy danych o nieuczciwych przedsiębiorcach, a także nierzetelnych klientach. Jeżeli nawet np. w Ministerstwie Sprawiedliwości takie informacje istnieją, to nie otrzymuje się ich z dnia na dzień. Obowiązują bowiem określone procedury. Nic więc dziwnego, że ostatnio staje się „modne” prowadzenie publicznie dostępnych tzw. czarnych list dłużników. Chociaż odbywa się to na pograniczu prawa lub niezgodnie z nim, to – jak zauważa Andrzej Arendarski – powoli staje się potężną gałęzią działalności gospodarczej.
    Będzie się ona nadal rozwijać, jeżeli ustawodawca nie określi jak najszybciej granic, w jakich informacje mogą być przetwarzane i przekazywane zainteresowanym.

Potrzebne nowe regulacje

Zdaniem Ewy Kuleszy, Głównego Inspektora Danych Osobowych, sprawą niezwykle ważną jest określenie właściwych relacji między ochroną obrotu gospodarczego a ochroną danych osobowych. Trzeba więc ustalić prawne granice wymiany informacji. Dobrym wyjściem są regulacje sektorowe, obowiązujące już np. w sektorze bankowym, umożliwiające międzybankowy przepływ informacji o dłużnikach i wierzytelnościach. Podobne mogłyby funkcjonować także w innych sektorach, m.in. w sektorze ubezpieczeniowym czy telekomunikacyjnym.
    W Polsce potrzebne są nowe regulacje, które zapewnią bezpieczeństwo obrotu gospodarczego i wyeliminują istniejące nieprawidłowości. Ich przyczyny tkwią zarówno w samej gospodarce, jak również w jej prawno-społecznym otoczeniu. Przestarzałe i niedoskonałe prawo nie odpowiada obecnemu poziomowi rozwoju gospodarki. Bardzo duże obszary prawa gospodarczego czekają jeszcze na nowoczesną regulację, jak chociażby prawo układowe czy upadłościowe. Do tego wszystkiego dodać jeszcze wypada ciągle niski w Polsce poziom etyki biznesu.
    Wydaje się, że w tej i w innych dziedzinach szczególnie wiele do zrobienia mają organizacje skupiające przedsiębiorców. Jak twierdzi jednak Andrzej Arendarski, prezes Krajowej Izby Gospodarczej, organizacje tego typu działające w Polsce nie mają odpowiednich uprawnień. W rozwiniętych demokracjach samorządne organizacje dobrowolne, zwane powszechnie „organizacjami pozarządowymi non profit”, stanowią ważny element realizacji konstytucyjnych zasad pomocniczości władzy wykonawczej. W Polsce jest jeszcze do tego daleko. W tej sytuacji cenna jest inicjatywa stworzenia koalicji na rzecz rzetelności obrotu gospodarczego. Dobrze byłoby jeszcze, gdyby dzięki niej udało się choć trochę poprawić jego bezpieczeństwo.

(maj 2001)


dodano: 2012-01-05 15:53:16