Chcesz otrzymywać najnowsze wiadomości
Wydarzenia
Co prywatne, co państwowe

Z WIESŁAWEM KACZMARKIEM, Ministrem Skarbu Państwa rozmawia Grażyna Garlińska


Grażyna Garlińska
Zmniejsza się zainteresowanie polskimi przedsiębiorstwami ze strony inwestorów zagranicznych...

Wiesław Kaczmarek
To prawda. Zainteresowanie naszymi ofertami ze strony zagranicznych inwestorów jest w ostatnim okresie rzeczywiście niewielkie, ale wynika to równie˝ z dekoniunktury w światowej gospodarce, gospodarczej stagnacji w Polsce. Proszę też pamiętać, że najbardziej atrakcyjne z punktu widzenia inwestorów segmenty polskiego rynku zostały już sprywatyzowane.

Tych jednak, którzy chcą u nas inwestować, tracimy, na przykład na rzecz Czech...
    Mówi pani o Toyocie. To efekt błędnych decyzji poprzedniej ekipy rządzącej, w wyniku których fabryka samochodów zostanie przez Japończyków wybudowana nie w Polsce, lecz w Czechach. Ani ja, ani minister gospodarki nie byliśmy w stanie tego odkręcić.

A co, według Pana, trzeba zrobić, aby zachęcić zagraniczny kapitał do inwestowania w Polsce? Czy obecny rząd ma koncepcję w tej dziedzinie?
    Najważniejsze to stworzenie dobrego klimatu dla zagranicznych inwestorów. Mogą oni jednak odnieść mylne wrażenie, słuchając opinii przedstawicieli niektórych środowisk politycznych, że nie ma dla nich w Polsce „pogody”.
    Obecnemu rządowi zależy na stworzeniu jak najlepszych warunków do inwestowania przez zagraniczny kapitał. Temu służy uchwalona niedawno przez parlament ustawa o wspieraniu inwestycji, która obowiązuje już od lutego. Taka ustawa od dawna była w Polsce bardzo potrzebna, tym bardziej, że podobne obowiązują w innych krajach. Specjalne strefy ekonomiczne stopniowo zaczną tracić swoje znaczenie, chociaż, jak na razie, duża część eksportu pochodzi właśnie od producentów zlokalizowanych właśnie w strefach.
    Można jednak osiągnąć jeszcze lepsze wyniki, stosując – oprócz zachęt podatkowych – bardziej stabilne instrumenty. One najbardziej interesują zagranicznych inwestorów. Takie instrumenty zawiera właśnie ustawa o wspieraniu inwestycji.
    Bardzo ważna jest także realizacja projektów infrastrukturalnych, które zapewnią lepsze warunki techniczne, sprzyjające podejmowaniu inwestycji zagranicznych w Polsce.
    Zależy nam także na tym, aby większa niż dotychczas część kapitału zagranicznego była inwestowana w produkcję. A także na tym, aby do Polski płynął kapitał nie tylko z państw europejskich, Ameryki czy Azji, lecz także z Rosji. Oczywiście, inwestycje rosyjskie w Polsce to dla niektórych temat do politycznych spekulacji.
    Kapitał zagraniczny jest ciągle polskiej gospodarce bardzo potrzebny. Na inwestorów zagranicznych czeka wiele przedsiębiorstw i branż. Tymczasem coraz częściej mamy do czynienia z sytuacją, że na przedłożone przez resort skarbu państwa oferty nie odpowiada żaden inwestor. W przyjętym programie gospodarczym rządu jest wiele elementów, które mają przekonać inwestorów, że Polska jest atrakcyjnym miejscem do inwestowania.

Czy nie są zagrożone zaplanowane na ten rok do budżetu państwa przychody z prywatyzacji (6,8 mld zł)? Które firmy zamierza Pan sprzedać, aby je osiągnąć?
    Nie odpowiem na to pytanie. Publiczne spekulacje na temat, co, kto i za ile osłabiają bowiem pozycję skarbu państwa, szczególnie w momencie, gdy dochodzi do negocjacji. Jestem przekonany, że zaplanowane na ten rok przychody z prywatyzacji zostaną zrealizowane.

Jak Pan często podkreśla, najważniejszym celem resortu skarbu państwa jest uczynienie z prywatyzacji narzędzia w realizacji polityki przemysłowej...
    To prawda. Przychody z prywatyzacji nie mogą tylko zasilać budżetu, lecz powinny wspomóc restrukturyzację przedsiębiorstw. Z myślą o małych i średnich przedsiębiorstwach chciałbym zaangażować część środków z prywatyzacji w tworzenie instytucji gwarancji kredytowych. Chodzi przede wszystkim o wsparcie dla eksportu i inwestycji technologicznych w małych i średnich przedsiębiorstwach. Idea ta musi jednak znaleźć uznanie także w innych resortach.

Co, według Pana, powinno pozostać w rękach państwa?
    Myślę, że spora część przedsiębiorstw o charakterze infrastrukturalnym, a także związanych z bezpieczeństwem państwa. Niektóre instytucje, jak np. banki. Państwo powinno pozostać także długoterminowym właścicielem monopolu gier losowych.
    Uważam, że partycypacja państwa w gospodarce nie powinna przekroczyć 10–15 proc. Odpowiada to obecnej strukturze właścicielskiej w gospodarkach krajów Unii Europejskiej.
    Jeśli osiągniemy ten stan, to nie będzie potrzebny resort skarbu, aby zarządzać i sprawować nadzór właścicielski nad majątkiem tej wielkości.  W przyszłości zająć się tym może wydzielona struktura w Ministerstwie Finansów lub Gospodarki. Tym bardziej, że trwają prace nad utworzeniem funduszu inwestycyjnego, w którym znajdą się tzw. resztówki, czyli udziały i akcje skarbu państwa w ponad 700 spółkach. Są to udziały poniżej 50 proc. Nie widzę powodu, żeby zarządzali nimi urzędnicy skarbu państwa. Lepiej będzie, gdy znajdą się one w profesjonalnie zarządzanym, działającym zgodnie z zasadami rynkowymi funduszu.
    Środki uzyskiwane z tego funduszu oraz z prywatyzacji firm umożliwią restrukturyzację wielu przedsiębiorstw, zasilą reformę ubezpieczeń społecznych, zagwarantują wypłatę rekompensat uprawnionym pracownikom sfery budżetowej, emerytom i rencistom.

(czerwiec 2002)

dodano: 2012-01-06 16:52:47